| |
| 1 | 2 |
Niestety stary wierny King Kong zrobil swoje i trzeba go bylo odeslac na zasluzona emeryture.Zostal zastapiony nowym , wiekszym i wygodniejszym... mam nadzieje ze rownie Lownym !!! |
| |
Oczywiscie chodzi o sezon trociowy.ledwo sie zaczal a juz skonczyl, ale co nieco polowillismy ! |
| |
Decyzja zapadla jesienia : bedziemy krecic ! Dwa filmy szkoleniowe , jeden o gumach drugi o przynetach Salmo.Mocna ekipa zjawila sie w Nyneshamn na poczatku maja, zapakowalismy lodki, samochody i ... w nieznane.Woda nowa dla wszystkich, wspanialy poligon na testowanie sprzetu, roznych wedkarskich technik i oczywiscie wedkarskiego "nosa".Pawel Mirecki i "Operatuncio" szybko ustawili nas amatorow w szeregu i bez pieszczot wytlumaczyli co jestesmy warci "na planie", trzeba byli to przepic i jakos poszlo.
nie moge zdradzac szczegolow, ale pare ladnych rybek wyjelismy i fa......jnie bylo !
|
| |
zorganizowanie wyprawy dla 21 osob w jeden dzien wydawac by sie moglo niemozliwe,...a jednak wykonalne.Silna grupa ktora przyjechala na szkolenie juz w autokarze dala sie poznac z najlepszej strony, i nowo nawiazane kontakty "Krupnikiem" poblogoslawione zostaly.potem okret "Waza", jakies ogladanie Sztokholmu , zakwaterowanie, kolacja i ....
szkolenie.
pierwszy dzien wedkowania nie wrozyl wielkich sukcesow ( "lampa" i bezwietrznie ) ale bankowcy pokazali ze oni to nie tylko kase liczyc potrafia i nie tylko szczupaki, okonie ale i leszcze na spining lowic potrafia.Drugiego dnia bylo jeszcze smieszniej i oczywiscie Panie gora.... gdyby nie ten Bartek i ten jego 9 kg.!!! |
| |
Niestety dala nam sie wszystkim we znaki, a biedne ryby do dzisiaj nie bardzo moga sie pozbierac.Lody trzymaly szkiery w swojej rzadzy nieomal do pierwszych dni maja, sezon trociowy ledwo sie zaczal a juz skonczyl, niektore zebate dalej sie tra (chociaz to czerwiec),
sandacze dopiero zaczynaja itd.
Ale my sie nie poddajemy i dzielnie wedami machamy ! Witam wszystkich "wiernych" w nowym sezonie!
|
| |
Ubiegly weekend mialem przyjemnosc spedzic na wodzie w milym i wesolym towarzystwie
ekipy z Krakowa.Pierwszy wieczor przy sledziku ,wedzonych krewetkach i doslownie kieliszeczku Debowej minal w super atmosferze pelen wybuchow smiechu po niezliczonych kawalach a przede wszystkim przypadkach "ofiary losu" Roberta.
Pierwszy ranek przywital nas spokojnym wiatrem i generalnie ladna pogoda, wiec po kilku
"szybkich" szczupakach zapadla decyzja : na sandaly."gumowanie" sandaczy z 12-stu metrow wymaga techniki i koncentracji, oczywiscie wiekszosc bran nastepuje kiedy jest sie zajetym czym innym a szczegolnie narzekaniem ze nie biora, jednak Krakowiacy wykazali sie klasa i ponad 30 sandaczy obejrzalo poklad lodzi zanim wrocily do wody(oczywiscie oprocz tych "wytypowanych" na kolacje.
Dzien drugi minal pod znakiem "kaczego dzioba" i tutaj Marcin Ktory wczoraj krolowal w sandaczach musial oddac palme pirwszenstwa Arturowi ktory zlapal szczupaka 96 cm, pöprawiajac swoj rekord zyciowy dosc znacznie.
Potwornw wietrzysko dnia trzeciego zniweczylo ambitne plany trociowe, i dalo powod do dyskusji co rzucilo na kolana Robercika : rozszalaly zywiol czy tez zemsta Jana Behera ?
|
| |
Duzo przyjemnoscia bylo goszczenie na lodce dwoch znakomitosci polskiej sceny i filmu,
Panow Jerzego Turka i Pawla Wawrzeckiego w asyscie dwoch moich przyjaciol Leszka i Marka.Nie musze chyba opisywac wspanialej atmosfery jaka panowala na lodzi, Ci Panowie smieja sie nie tylko na scenie, i nawet pomimo calej koncentracji jakiej wymaga gumowanie sandaczy dowcipy , anegdotki i historyjki lecialy jak z przyslowiowego rekawa.
ryby wspolpracowaly z nami srednio chetnie, niemniej udalo sie oszukac ok. 20-stu sanaczy (topowy 6,3 kg ) i na koniec kilka zebatych w drodze do portu. |
| |
Kiedy Marcel zapowiedzial sie z grupa trzech kolegow, nie mialem zielonego pojecia co mnie czeka.Zaloga ktora wyladowala w Skawscie to nie zarty : weterani Alandow i Lofotow,ktorzy dokladnie wiedza co, jak i gdzie sie lowi , w dodatku pod silnym przywodztwem Prezesa, ktory nie pozostawil watpliwosci kto kogo bedzie tu weryfikowal.Wstepna ocena sytuacji nie pozostawiala watpliwosci, ze moja jedyna szansa beda sandacze z opadu bo akurat zaczal sie sezon i jest to bardzo techniczne lapanie, wymagajace umiejetnosci i koncentracji.
Udalo sie!!! Wiekszosc moich gosci "polknela robaka" i sandaly byly przebojem wyprawy, ktora zdominowal Marek wyciagajac pieknego metnookiego dlugosci 87 cm i masie 6 kg.
Piekny wynik dla poczatkujacego sandaczowca.GRATULACJE Marku.
Podsumowujac przez 3 dni lowienia wyjechalo ok. 60-70 sandaczy, ze 30 szczupakow i troche okoni o czym donosi Wasz "zweryfikowany" przewodnik. |
| |
Minal wrzesien z cala masa zimnych frontow, polnocnych (niestety glownie) wiatrow, kosmicznych skokow cisnienia, i tym podobnych wrogich przewodnikom wydarzen.wedkowanie bylo bardzo "dziwne", bo ciezko lowic jak sie nic nie zgadza.Sandacze zaczely gryzc duzo za wczesnie , tylko po to zeby zaraz przeastac, zebacze albo walily jak glupie albo jakby je wymiotlo itp. itp.!
Zaczal sie pazdziernik i pomyslal by czlowiek : .......teraz to juz bedzie normalnie czyli kombinezon, wichura, generalnie zimno, a tu wyplywam dzisiaj z gosciem ktory chcial sie nauczyc "gumowania" i co ..? i.....lato !!! "Planeta kopsala zar jakby jej za to placili, wiatr stanal jak zaklety i walczylismy z rybami w strumieniach potu, ale bylo warto.moj mily gosc zaliczyl pierwsze w swoim zyciu "gumowane" sandacze, ktorych w sumie wyjechalo 26 szt..
plus troche okoni i pare zebatych, ktore tez nie wiadomo skad sie wziely na tej glebokosci(12-13 m).
Fajnie bylo !!!
|
| |
20-sto osobowa grupa samych poczatkujacych nie wrozyla dzisiaj zbyt wielkich sukcesow, za to wiele unikow, urwanych przynet, rzutow gleboko w trzciny itp.
Mila niespodzianka bylo wiec czterech dzentelmenow na pokladzie mojej lodzi, ktorzy po krotkich instrukcjach zaczeli lowic szczupaki, ktore dzisiaj bardzo chetnie wspolpracowaly.
czterogodzinna wycieczka skonczyla sie trzynastoma szczupakami w naszej lodzi (topowy
4,7 kg ), zadowolonymi minami gosci i lekka zadyszka u nizej podpisanego, ktory musial sie troche napocic aby moi mili szwedzcy goscie lapali ryby a nie siebie wzajemnie !!! |
| |
W domu już prawie wszyscy łowią! Nawet najmlodsza pociecha! |
| |
Polowa sierpnia to bardzo wczesnie jak na sandacze w szkierach, bylem wiec troche stremowany gdy zadzwonil reporter z "Fiske Feber", ze musimy jesienny reportaz dopelnic zdjeciami bo tamte sa troche za ciemne, a publikacja tuz,tuz !
Wyplynelismy jednak z mocnym postanowieniem, ze bedziemy walczyc do upadlego ale zdjecia beda.Na miejscu Zoran zapina ladnego sandala w drugim rzucie, ktory niestety spada natychmiast jak Henrik wyciaga aparat (klasyka! ), po czym nastepuja 2 godziny "plazy" z jakims sporadycznym pstryknieciem niemozliwym do zaciecia.Postanawiam wiec zmienic taktyke i poszukac metnookich nieco glebiej i .....w trzech rzutach wyciagam 3 sztuki.Henrik dostal swoje zdjecia, a zabawa zakonczyla sie wynikiem 34 sandacze, 4 szczupaki, mala banda przystojnych okoni i 4-o kilowym leszczem ktory autentycznie wzial na gume ! |
| |
Piękna ryba Marku, ale u Prezesa w plecy !!! |
| |
Tadek wyholował, ale reszta załogi przypunktowała asyste ! |
| |
Agaton coraz lepiej sobie radzi z guma ! |
| |
King Kong to on nie jest ale jakżeż ważny jest ten pierwszy w życiu ! |
| |
Marek tym razem "na trotkach". |
| |
Wiesiaczek powiedzial : "Jak u nas na Zegrzu ! " |
| |
| 1 | 2 | |
|
|
|