Wydawac by sie moglo ze po bardzo intesywnym sezonie wiosennym przynajmniej na troche bede mial dosc lowienia, ale co nalog to nalog ! Z przyjemnoscia wiec przyjalem zaproszenie biura Eventur Fishing na urlop w jednym z ich osrodkow w Norewegii.
Towarzyszami mojej wyprawy Witek i Michal z WMH, obeznani juz z tajemnicami morskich polowow … czulem sie troche jak praktykant.
Juz sama byla przezyciem samym w sobie, 1400 kilometrow zapierajacych dech w piersi widokow, plus niezliczona ilosc przeroznej wody, do ktorej rwalo sie moje wedkarskie serce.
Po przyjezdzie na miejsce oczywiscie natychmiast uzbroilismy kije i … na wode! Juz po tym pierwszym rekonesansie wiedzialem ze nudzic sie tu nie bede a pelen niespodzianek podwodny swiat oceanu jest nieomal nie do ogarniecia. Moi koledzy zaproponowali skoncentrowac sie na duzych dorszach, i tej wersji trzymalismy sie do konca. Efekty przeszly chyba wszelkie nasze oczekiwaniz, bo mysle ze zaden z nas nie wie ile wyjelismy ryb powyzej 10-ciu kilogramow, moge sie jednak pochwalic ze najwiekszy mial 17 kilo i to nizej podpisany mial szczescie go wyholowac!
Ledwo wrocilem a juz z niecierpliwoscia czekam zeby tam wrocic!!!


Leave a Reply