Adam Schmid juz kilkukrotnie zaskakiwal mnie swoimi pomyslami, ale kiedy mi zameldowal ze bedziemy testowali jego ( czyli Dragona ) nowe gumy pomyslalem sobie … no fajnie, ale poco ? Przeciez jest tego tyle ze niewiele mozna nowego wymyslic !
…. I tu sie pomylilem. Nie jest to zadna tajemnica ze jestem wielkim fanem Kopyt, ktore przeciez juz sa i po co tu kombinowac.Jak zwykle Adas mi udowodnil, ze jednak ma to sens !
W niedzielny wieczór, 19 kwietnia, tuż po zakończeniu polowania na szczupale z Robertem Taszarkiem w Valdemarsvik, zapakowałem graty i po godzinie jazdy wylądowałem w Vastervik, na wcześniej umówione trzydniowe wędkowanie z kolegami z Team Dragon: Adamem, Arturem i Grzegorzem. Kiedy dotarłem na miejsce na stole ujrzałem rozłożone kilkadziesiąt kolorów GUM DRAGONA ! Wreszcie gotowe były pierwsze, testowe egzemplarze Fatty, Lunatica, Mamby, Demona, Phantoma, Reno Killera, Bustera (do jerkowania) oraz Mutanta. Wyglądały przepięknie i obiecująco, nie mogłęm się wręcz doczekać pierwszych rzutów.
W poniedziałek dopisała pogoda, było wietrznie, pochmurno - idealne warunki na Old Bay. Po kilku godzinach dłubania trafiliśmy wreszcie na zgrupowanie przyszłych mam, w krótkim czasie z kilkusetmetrowego odcinka wyjechały rybki: 107, 95, 93, 87 i 83 centymetry. Towarzyszyło im aż 22 zalotników, oczywiście o nieco mniejszych gabarytach. Łowcą metrówki był farciarz, znany wielu kolegom pod imieniem Adam. Zaliczył ją na Fatty 10 cm w kolorze fluo żółtym, z czarnym grzbietem. Przynętowym królem dnia został Lunatic, również fluo żółty i perłowy z niebieskim grzbietem. Na te gumy złowiliśmy kilkanaście ryb. Mimo, że Grzegorz usilnie próbował uniemożliwiać łowienie pozostałym trzem pasażerom mojego Lunda (alias “naleśnik”), rzucając z rufy prawie równolegle do trzcin, wszystkie hole kończyły się lądowaniem ryby na wysłużonej miarze.
Wtorek nie był już taki piękny, choć we dwóch z Adamem zaliczyliśmy 15 sztuk, niestety żadna nie kwalifikowała się do pomiarów. Tym razem poplynelismy na poludnie, a ryby brały głównie na Lunatica i Mambę. A dlaczego we dwóch ? Otóż Grzegorz i Artur postanowili ambitnie łowić trocie i z samotnej skały na morzu, przez 10 godzin, przepięknymi, dziesięciostopowymi wędziskami Dragona wystrzeliwali nowe Salmo Slimy 10 na odległości rzędu 80-100 metrów. Należy tu dodać, że około 14:00 stwierdziliśmy brak w coolerze dużej butelki koniaku i podobnych rozmiarów flaszki czerwonego wina. Z tym faktem powiązaliśmy dziwne zamieszanie, jakie towarzyszyło wysiadaniu naszych trociarzy z łodzi. Nie pomyliliśmy się. Jak okazało się wieczorem, kiedy zabieraliśmy rozbitków z wysepki, trocie jakoś nie bardzo gryzły a zarówno Artur jak i Grzegorz zdradzali pewne objawy, które powszechnie uznaje się za efekt nadmiernego spożycia pewnych płynów poprawiających krążenie.
We środę w komplecie powróciliśmy na Old Bay. Pogoda bardzo podobna do tej z poniedziałku, ale brania już jakby nie te same. Łącznie 19 sztuk, w tym największa: 84 centymetry Artura. W drodze powrotnej spotkaliśmy Daniela, guide’a ze szwedzkiego teamu smoka - wyniki na jego łodzi były mniej ciekawe: trzech węgierskich wędkarzy (chyba lekko początkujących) wydłubało na jerki aż 5 szczupaczkow. Tym razem ryby padały na wiele różnych gumek: Reno Killer, Mutant, Lunatic i Fatty podzielły się łupem.
Podsumowując, byliśmy chyba najskuteczniejszym teamem tych trzech dni w okolicach Vastervik. Jest się czym pochwalić a Dragon już może być dumny z przygotowanych wzorów gum. Jak twierdzą Adam i Artur, przynęty pojawią się w sprzedaży już w lipcu.


Leave a Reply