Tak samo jak “szewc bez butow chodzi”, tak i ja rzadko mam okazje ot tak sobie pojechac na ryby. Wiem ze brzmi to dziwnie z ust faceta ktory swoje zycie spedza na wedkowaniu, a co innego guidowac a co innego byc na rybach.
Kiedy wiec nadarzyla sie w koncu okazja ze mialem chwile wolnego, zabralem moje panienki ( jak kazdy prawdziwy mezczyzna mam dwie corki) na ryby.Oczywiscie jak to zwykle bywa w takich ukladach nasze zdania co do pogody byly odmmienne, bo ja uwazam ze “lampa” na rybach to be, a One oczywiscie ze cacy! Niby moje … ale jednak baby !
Celem wyprawy byly jak to zwykle “metrowki”, ale jak Zuza poprawila swoja zyciowke na 91 cm, a Agatka nie bardzo mogla sie do tych rozleniwionych zebztych dobrac, plus Tata powiedzial ze okonie biora jak glupie, Panienki szybko zdecydowaly ze te garbusy to chyba lepszy pomysl … tak sie stalo! Ojcowskie serce roslo w piersiach patrzac jak moje latorosle radza sobie z opadem, a efekty jak zwykle mozecie obejrzec na zdjeciach.


Leave a Reply