Po sierpniowej klesce wracalem na Hjälmaren z mieszanymi uczuciami, ale raporty od kolegow ktorzy lowia tam regularnie byly bardzo obiecujace.Pierwsze dni nie byly latwe, cisnienie wyprawialo takie sztuczki, ze biedne sandacze nie wiedzialy co maja ze soba zrobic a dla nas plywanie bylo koszmarem, bo jezioro jest ogromne ale plytkie, przez co fale robia sie wyjatkowo nieprzyjemne.
Niemniej nie jestesmy jakimis miekczakami i walczymy ostro z zywiolem, co jest tez wynagradzane. Generalnie mozna powiedziec ze jest dobrze : sandacze biora, ostatnie dni konczyly sie wynikami typu 50+ sztuk.Sporo ryb jest nieduzych, za to zabawa przednia ( ten kto lapal sandaly na gume wie o co chodzi ). Ciekawym przylowem sa duze szczupaki, ktore jako mile niespodzianki “wyjezdzaja” z np. 15-stu metrow glebokosci.Warto tez dodac ze nowe gumy Dragona spisuja sie rewelacyjnie. Lunatici, Phantomy i Reno Killery okazaly sie prawdziwym postrachem dla tutejszych “metnookich” !


February 16th, 2010 at 9:20 pm
Piękne zdjęcia.
Planuję wyjazd nad Hjalmaren. Czy mógłby Pan przesłać mi jakieś wskazówki dotyczące bazy noclegowej. Pozdrawiam. Paweł