Serwis internetowy Salmo, autor: Piotr Piskorski salmo.24.pl


Szwecja - Nynasham 05.2004


Po kolejnych udanych połowach w szkierach Vastervik jesienią 2003, postanowiliśmy zmienić nieco rejon działania. Rozmowy ze znajomymi Szwedami i Polakami mieszkającymi w Sztokholmie wskazywały, że również tamtą część Bałtyku warto odwiedzić z jerkówką.

Po dłuższych poszukiwaniach odpowiedniego lokum i kilkakrotnych zmianach personalnych w ekipie, pod koniec marca znaleźliśmy w końcu nowe i jak się okazało niezłe miejsce. Szczególne podziękowania należą się tu naszemu przyjacielowi - Tomkowi Krysiakowi, znanemu w Nynasham (i nie tylko) przewodnikowi wędkarskiemu.

Niestety pogoda spłatała nam figla. Tylko pierwszego dnia było bardzo ciepło. Później temperatura spadła do 7 - 10°C a w nocy zdarzały się nawet przymrozki. Dodatkowo wiał silny wiatr, który potrafił zmnieniać kierunek o 180* kilka razy dziennie! Tak więc nie były to dobre warunki do testowania przynęt powierzchniowych, które były głównym zadaniem roboczym. Miłą niespodziankę zrobił nam prototyp Fatso 10 cm. Od 2 lat czeka on na zatwierdzenie do produkcji. Roman - nasz szef działu wdrożeń, postanowił sprawdzić jedyny właściwie egzemplarz na łowisku. Efekty przeszły nawet jego oczekiwania. Już drugiego dnia, łowiąc na jednej łódce z Mariuszem, wyjął on 15 ryb w tym największą - 115 cm. Mariusz, mimo najlepszych chęci (i umiejętności) nie był w stanie mu dorównać ani Sliderem ani gumą (tylko 5 szt). Kolejnego dnia łowiliśmy we trzech z Romanem. Historia się powtórzyła. Fatso 10 było rzeczywiście niezmiernie trudne do pokonania w tej zatoce. Złowiliśmy w sumie 26 ryb z czego 20 na magiczne Fatso 10. I znowu największe sztuki 110 i 96 cm złowił Roman.

Trzeba dodać, że było to miejsce specyficzne - wielka i płytka zatoka o głebokościach 0,5 do 2 m z dużą ilością roślinności na dnie. Co prawda tego samego dnia koledzy łowiący nieopodal nas wyjęli 42 szczupaki łowiąc wyłącznie na Sllidera 10tkę ale były to głównie mniejsze sztuki (największego 99 cm złowił Wojtek) . Tak czy inaczej, tego dnia na naszej łódce Fatso 10 działał jak zaczarowany!

Ku mojemu zaskoczeniu Jack 18, zarówno tonący jak i pływający, niemal wogóle nie interesował ryb. Złowiłem na tę przynetę jedynie 3 czy 4 szczupaki w tym jednego ... za ogon. Najlepszy oczywiście znów był Slider 10. Połowili na niego wszyscy bez wyjątku a Adam i Artur zaliczyli swoje życiówki. Brania były zarówno na wersję pływającą jak i tonącą, na wodzie od 30 cm do 3 m. Większość jednak bardzo płytko. Zaiste - branie metrówki na półmetrowej wodzie ciężko jest zapomnieć! Opowieści o wielkich sztukach i zmarnowanych szansach było więc codziennie kilka.

Kilkanaście ryb złowiliśmy też na Skinnera i to zarówno większego, jak i mniejszego. Sprawdził się nowy kolor - Summer Night (SN) - czarny z brokatem, który wprowadzamy w rodzinie Fatso, Skinner i nowych "powierzchniowcach". Oczywiście szczupaki brały na większość przynęt ale Slider był wyraźnie skuteczniejszy niż cokolwiek innego. Mariusz, jako jedyny trafił dwie ładne ryby na gumę - 98 i 115 cm.

Jednego dnia Adam, Wojtek i Artur udali się w nową zatokę. Oprócz kilku dużych ryb, które stracili (w tym dwa Adam na Whitefisha 18F) wyjęli też parę ładnych okazów, w tym 117 i 96 cm Artur.
Oczywiście pojechaliśmy tam dzień później. Było kilka kontaktów ale bez rekordów. Udało mi się wyjąć sztuki 92, 94 i 102 cm. Kierujac się wskazówkami Tomka i my trafiliśmy na "swoją" zatoczkę. Straciliśmy tam kilka naprawdę dużych ryb. Osobiście, w ciagu niespełna 2 godzin wyjąłem sztuki 94, 94, 99 i 103 cm. Następnego dnia wpadli tam koledzy łowiąc 29 sztuk w tym 5 powyżej 90 cm i piękną życiówkę Adama - 114 cm.

Kilka dni później znowu tam zawitaliśmy. Ten dzień był dla mnie również bardzo udany. Wyjąłem 13 niezłych drapieżników, w tym największe - 93, 105 i 112 cm.

Przy okazji "odkryłem" całkiem dla mnie nowy sposób łowienia Sliderem. Już wiedzieliśmy, że szczególnie większe sztuki z reguły brały na wolno i leniwie poruszające się przynęty. Tym razem jednak łowiłem BARDZO wolno. Ponieważ łowisko miało głębokość 1 - 2 m musiałem do tego zadania znaleźć bardzo wolno tonący model. Okazał się nim starszy model Slidera 12S w kolorze RPH. Łowienie polegało na powolnych podciągnięciach szczytówką na odcinku ok. 15 - 20 cm, przerwie (2 - 3 sek) w czasie której delikatnie zwjałem luz i ponownymn, delikatnym podciągnięciu. Pierwsze branie (jak większość późniejszych), jak się okazało sztuki 105 cm, nastąpiło w trakcie przerwy i objawiło się drgnięciem linki leżącej w tym momencie na wodzie. Wszystkie duże ryby złowione ta metodą miały Slidera głęboko w przełyku.

Było wśród nas kilku miłośników sandaczy. Sezon na te ryby na szkierach się jeszcze nie rozpoczął ale kierując się wskazówkami naszych przyjacół próbowali swoich sił zarówno w trollingu jak i gumkowego opadu. Złowili w sumie 15 sandaczy o masie 0,5 - 1,5 kg czyli małych. Według zapewnień miejscowych jednak, są tam duże ryby tego gatunku (pond 10kg). Jako przewodników można tu polecić bez wątpienia naszych kolegów Grzegorza i Tomka z Naynasham. W trollingu sprawdził się nasz Perch 8SDR, w opadzie rzecz jasna bezkonkurencyjne Kopyta.


Czas na krótkie podsumowanie.10 dni pobytu spędziliśmy łowiąc po 9-10 godzin dziennie. Dwa dni można z tego odliczyć - jeden na wycieczkę do Sztokholmu i jeden na łososiowy trolling (niestety mimo perfekcyjnego przygotowania i doskonałej pogody bez brania). Tak więc efektywnego łowienia szczupaków było 8 dni. W tym czasie udało na się złowić 421 szczupaków i 15 sandaczy. 35 ryb przekroczyło 90 cm a 9 sztuk 1 metr. Szczęśliwymi łowcami metrówek bylli - Artur - największa ryba 117 cm - 10,5 kg (życiówka), Roman - 115 cm (życiówka) i 110 cm, Adam - 115 cm (życiówka), Mariusz 115 cm (życiówka) i niżej podpisany - 102, 103, 105 i 112 cm. Ta ostatnia była najcięższa - przekroczyła masę 11 kg. Średnia na osobę/dzień wypada więc nieco gorzej niż w Vastervik. Należy jednak wziąć pod uwagę, że pogoda była kiepska a miejsca właściwie dla nas nowe. Moim zdaniem łowiska w okolicach Nynasham są nie gorsze od okolic Vastervik.

Przy okazji dygresja. Testowaliśmy różne przypony. Niestety okazło się, że w 100% nie można polagać na żadnym. Pierwszy raz w życiu straciłem dużą rybę, która obcięła fluorocarbon (0,65 mm) już przy braniu. Pękł nawet niezniszczalny, jak mi się dotą wydawało, przypon tytanowy. Na szczęście tym razem nie na rybie. Cóż - prawdopodobnie rację mają znowu starzy mistrzowie od muskie - dobry przypon to po prostu 25 cm drutu stalowego o przekroju co najmniej 1 mm, własnoręcznie zakończonego i uzbrojonego w sprawdzoną agrafkę.

Jako dodatek ekstra podam kilka informacji z ostatnich dni od naszych znajomych, którzy aktualnie łowią w Szwecji. Olaf Pona doniósł o złowieniu szczupaka 116 cm na Slidera 12S RT a Andrzej Zdun 118 cm/12,5 kg również na Slidera. Od znajomego Szweda dostałem też ładne zdjęcie ryby 13,1 kg złowionej 09.05 w szkierach koło Nynasham przez 15sto letniego wędkarza jak widać na Slidera 12F GT.

Piotr Piskorski

Home
Nasza oferta
Cennik
Wydarzenia
Teksty
Galeria zdjec
Linki
Kontakt
 
  Copyright 2002 - 2006 NetMedia & hotele.pl - All rights reserved