Fajnie sie lowi rybki jak ktos inny prowadzi lodke, znajduje zaczarowane miejscowki i pokazuje palcem gdzie stoja !
Takie byly moje pierwsze doswiadczenia z czwartym co do wielkosci jeziorem Szwecji : Hjälmaren.
W Polsce duze jezioro kojarzy sie automatycznie ze Sniardwami, ale tutaj ma to wszystko zupelnie inny wymiar i takie Sniardwy moglyby “robic” za duza zatoke.Odkrywanie tajemnic takiego akwenu nie nalezy do najprostszych zadan wedkarskich, aby je wykonac poprosilem o pomoc kilku kolegow ktorzy wiedza co robia i nie czuja stresu jak chwilowo “nie zre”.
Ekipa byla mocna : Zawar , Krasnal i sam Krol … Macius Pierwszy Jagiello, a zadanie polegalo na znalezieniu oslawionych sandaczy z Hjälmaren.Jak to zwykle bywa pogoda nas nie rozpieszczala a szczegolnie martwil lecacy “na pysk” barometr, trzeba wiec bylo to wszystko “rozkminic” przy mapie batymetrycznej i obowiazkowym kieliszku chleba. Juz okolo 14-tej nad ranem strategia byla ustalona i wiedzielismy ze : na… trzepiemy !


Leave a Reply