Franek przelecial wszystkie kilometry z Warszawy do Szwecji … i co , sie rozchorowal ! Przez dwa dni walczyl z przykrymi (szczegolnie na wedkarskim wyjezdzie) dolegliwosciami zoladka, kiedy reszta “zgredow” ( jak swoja ekipe nazwal sam Pawel) ostro lowila szczupaki.
Jak mowi stare dobre przyslowie : ” Nie ma tego zlego … ” , kiedy wiec przestalo lac i wiac … Franek wyzdrowial i … wyplynal i od razu pokazal klase.
Jak zwykle zapraszam do obejrzenia zdjec!


Leave a Reply