fish

Czary

Tue, Nov 1, 2011

Na ryby, Wydarzenia

Czary

Jacek i Tomek przyjezdzaja do mnie regularnie, wiosna na szczupaki, jesienia na sandacze. Jacek … chlopak z Mazur, wychowany nad Mamrami, ojciec wedkarz … reszte rozumiecie. Tomek z kolei szalony pasjonat, specjalista od przeplywanki, spiningiem bawi sie praktycznie tylko u mnie. Jednak to co robi go specjalnym to cala masa wedkarskich przesadow … w ktore wierzy niezlomnie. Kazda ryba zlowiona przez Tomka musi byc zwazona, nigdy nie lowi z dziobu bo tam nie zlowi i takie tam inne historyjki. Osobiscie tez mam kilka swoich wymyslow, jednak generalnie nie wierze w gusla i nie jest mnie latwo do nich przekonac … Tomkowi sie chyba udalo !
Rok temu zaplanowal sobie ze zlowi 25 sandaczy, doszedl do 24-ech i ostatni mial zostac pozyskany w dniu wyjazdu.Uwierzcie albo nie nad lodka zawislo fatum i nie tylko Tomek ale wszyscy trzej czulismy ze  ”nie idzie” i 25-ty nie wyjechal pomimo niemilosiernego biczowania wody. Pol roku pozniej sytuacja powtorzyla sie na szczupakach, dojechal do 24-ech i koniec.
Tym razem wszystko szlo dobrze, ostatniego dnia Tomek mial na koncie 22 sandaly, wyplynelismy, Jacek wyciagnal cztery, ja wydlubalem 2 , Tomek zlapal 2 szybkie i … woda umarla. Tluklismy jak szalency, zmienialismy gumy,glowki, miejsca i … nic oprocz jednego mietusa.
Mowcie co chcecie ale trzeci raz z rzedu to nie moze byc przypadek. I jak tu nie wierzyc w czary ?!!!

Leave a Reply